WRAŻLIWOŚĆ OBSERWOWANA JUŻ U MAŁYCH DZIECI

ikon_wttrw-420x294

W eksperymentach H. A. Tilkera (1970) badani znajdować się mogli w jednej z trzech sytuacji:brak informacji o cierpieniu „ofiary” (badani widzieli tyl­ko urządzenia wysyłające szoki i znali siłę stosowanych ja­koby bodźców elektrycznych);informacja słuchowa (słyszeli okrzyki bólu);informacja słuchowa i wzrokowa (nie tylko słyszeli okrzy­ki, ale także widzieli zachowanie „ofiary” grymasy bólu, próby uwolnienia się od przytroczonych elektrod itp.).Jak łatwo można przewidzieć, im bardziej wyraziste były ko­munikaty, tym bardziej zdecydowana reakcja osób badanych (mierzona w tym wypadku liczbą protestów przeciw kon­tynuowaniu eksperymentu).Tego rodzaju fakty wskazują, iż sygnał cierpienia innej oso­by posiada podobne właściwości, jak inne bodźce emocjo­nalne. Należy dodać, że cierpienie cudze ma własność bodźca awer- syjnego, który może być „użyty” w procesie uczenia się.E. Berger na przykład stwierdził, że dźwięk brzęczyka mo­że stać się bodźcem warunkowym dla człowieka, jeżeli jako wzmocnienie występuje drażnienie prądem elektrycznym in­nej osoby i badany widzi skurcz ręki drażnionej osoby (por. Bandura 1969, s. 172). Osoby badane uczą się także naciskać wyłącznik prądu, którym drażniona jest inna osoba, przy czym silniejszy prąd powoduje szybszą reakcję niż słabszy (Geer i Jarmecky 1973).Wrażliwość emocjonalną na cudze emocje można obserwować już u małych dzieci. E. Franus zarejestrował szereg przypad­ków wrażliwości małych dzieci na przejawy smutku czy cier­pienia u innych dzieci i u dorosłych. W dokumentacji fotogra­ficznej, którą przedstawia, można przekonać się, jak dwaj dwuletni bliźniacy, Jacek i Maciek, reagują wzajemnie na przejawy emocji drugiego: gdy jeden z nich płacze, natych­miast drugi biegnie go pocieszyć, całując i obejmując go za szyję. Podobne zachowanie objawiała dwuletnia Basia na widok płaczącej matki, a także wcześniej,  półtora roku, na widok płaczącej niani. Franus przy­tacza także obserwacje, które można by scharakteryzować ja­ko „zarażenie się radością”.

WRAŻLIWOŚĆ NA CUDZE CIERPIENIE

images (1)

Zarówno obserwacje potocz­ne, jak i systematyczne badania wskazują, iż obserwacja cu­dzego cierpienia, dostrzeżenie nieszczęścia, które spotkało in­ną osobę, zauważenie, że komuś stało się coś złego, wywołuje na ogół silną reakcję emocjonalną u widza. E. Stotland stwier­dził, iż obserwowanie bolesnego zabiegu, któremu poddawana była inna osoba, wywoływało pocenie się rąk i skurcz naczyń krwionośnych. P. Byeff natomiast u większości bada­nych przez siebie osób (choć nie u wszystkich) stwierdził wzrost elektrycznego przewodnictwa skóry, spowodowany usłyszeniem lub dostrzeżeniem na ekranie przemysłowej tele­wizji upadku asystentki, która rzekomo zawieszała ekran; in­ne obserwacje wskazują, że w podobnych przypadkach poja­wiają się takie objawy, jak: drżenie rąk, palenie jednego pa­pierosa za drugim, zatrzymanie oddechu, bezcelowe bieganie w kółko itp. (J. Piliavin i in. 1981).Wielkość reakcji emocjonalnej obserwatora zależy od siły bodźca, czyli w tym wypadku od natężenia bólu, czy też roz­miarów szkody, jaką ponosi obserwowana osoba. Okazało się, że studenci, którzy obserwowali, jak inna osoba otrzymywa­ła (rzekomo) szoki elektryczne za błędy popełniane w trakcie wykonywania zadań, okazywali silniejszą reakcję emocjonal­ną (mierzoną przy pomocy RSG), gdy stosowano silniejsze szoki (w rzeczywistości osoba, jakoby otrzymująca szoki, była współpracownikiem eksperymentatora i żadnych bodźców bó­lowych nie otrzymywała; Geer i Jarmecky 1973). W podob­nych warunkach eksperymentalnych stwierdzono, iż na reak­cje obserwatora ma wpływ stopień „widoczności” reakcji ofiary.

JAK POWSTAJE EMOCJONALNA EMPATIA ?

images (3)

W kon­sekwencji przedmioty, które dotychczas działały pobudzająco, zaczęły nabierać właściwości hamujących, stając się w ten sposób silnymi hamulcami tego ogniwa regulacji, na które poprzednio działały stymulująco. Systematyczne hamowanie owej instancji, a zarazem systematyczne zaspokajanie potrzeb, które ją uruchamiały w inny, podyktowany przez społeczeń­stwo sposób, doprowadziło do wyłączenia całej tej instancji z systemu regulacji, a w rezultacie wyłączyło cały mechanizm instynktownej kontroli zachowania. Wyłączenie tego mecha­nizmu sprzyjało rozwinięciu innych specyficznie ludzkich form adaptacji, a tym samym faworyzowało w walce o byt te osob­niki i grupy, które to zrealizowały lepiej i szybciej. Dobór naturalny prowadził więc do likwidacji instynktownej regu­lacji u człowieka (Galperin 1976).Przedstawione rozumowanie, oczywiście czysto hipotetyczne, wydaje się mieć zastosowanie przynajmniej do niektórych form regulacji. Może w ten właśnie sposób zanikło na przy­kład zachowanie kaziorodcze? Jeżeli nawet można przypuścić, że opisany przez Galperina proces rzeczywiście miał miejsce, to nadal pozostaje kwestią otwartą, czy objął on wszystkie formy „specyficznej wrażliwości”, czy nic w nas nie pozostało w tym zakresie z naszych zwierzęcych przodków? Odnosząc to pytanie do interesującego nas w tej książce tematu, moż­na zastanowić się, czy istnieją jakieś podstawy, aby przypu­szczać, iż u człowieka pozostała specyficzna wrażliwość na sygnały wysyłane przez ludzi, którzy potrzebują pomocy? Na­leżałoby się przyjrzeć odpowiedniemu materiałowi empirycz­nemu.

WRAŻLIWOŚĆ NA STAN INNYCH LUDZI

images (4)

Są autorzy, którzy temu przeczą. Wspomniany wyżej Galpe­rin przeprowadza następujące rozumowanie: w centralnym mechanizmie instynktownego (wrodzonego) zachowania moż­na wyodrębnić trzy ogniwa. Są to:organiczna potrzeba,specyficzne ustosunkowanie do obiektów będących nosicie­lami bodźców bezwarunkowych, ogniwo wykonawcze, czyli efektoryczna część zachowania. Pierwsza instancja, potrzeba, jest podstawowym warun­kiem zachowania, ale nie od niej zależy specyficzne ukierun­kowanie działań. Potrzeba wywołuje jedynie niespecyficzne, j poszukiwawcze czynności (zachowanie apetencyjne). Ukierun­kowanie wiąże się ze specyficzną wrażliwością na określone bodźce. Przedmioty, które są „nosicielami” czy źródłami tych bodźców, wywołują określone do siebie ustosunkowanie. Obec­ność na przykład białej kępki włosów u małych szympansów wywołuje u dorosłych reakcje zainteresowania, gotowość do obrony, a także hamuje agresję (por. Lawick-Goodall 1974). Wrażliwość na określone bodźce i wiążące się z tym ustosun­kowanie do przedmiotów, które są źródłem owych bodźców, jest drugim ogniwem (czy instancją) instynktownego zacho­wania. Trzecią instancją są wzorce czynności, od których zależą okreś­lone formy zachowania wobec tych przedmiotów. Wzorce czyn­ności wyznaczane są zarówno przez mechanizmy wrodzone, jak też mogą być nabywane w ontogenezie. U człowieka, podobnie jak u zwierząt, występują potrzeby organiczne pierwsze ogniwo instynktownego zachowania. Natomiast, zdaniem Galperina, nie występuje ani drugie, ani trzecie ogniwo tego zachowania. Zdaniem tego autora, drugie ogniwo uległo obumarciu w toku antropogenezy na skutek te­go, iż ustosunkowanie do poszczególnych przedmiotów zaczęło być wyznaczane przez wymagania formującego się społeczeń­stwa: gdy pojawiła się potrzeba i wzrastała odpowiednia wraż­liwość na określone przedmioty, reakcja wobec tych przed­miotów spotykała się z karą ze strony otoczenia.

WŚRÓD ZACHOWAŃ

images

Wśród tych zacho­wań mogą być takie, które przynoszą ratunek poszkodowa­nemu. W opisanych wypadkach punktem wyjścia określonego ciągu reakcji, wrodzonych lub nabytych, był bodziec sensoryczny (pojedynczy lub ich konfiguracja). Wrażliwość na określone bodźce stanowi wrodzoną podstawę reakcji pomocnych, ale u zwierząt wyższych gatunków mechanizm reakcji pomocnych wydaje się być bardziej skomplikowany i nie sprowadza się do wyżej opisanych.U szympansów można wprawdzie dostrzec przejawy wrodzo­nej wrażliwości na pewne sygnały (dźwiękowe, ruchowe) po­budzające do reakcji pomocnych, ale wrażliwość ta nie tłu­maczy szeregu zaobserwowanych zjawisk. W szczególności nie tłumaczy zindywidualizowanych form reagowania na stan in­nego osobnika. Najwyraźniej mamy tu do czynienie z innym mechanizmem. Nad mechanizmem tym nie będziemy się tu oddzielnie zastanawiać. Brak ku temu wystarczających da­nych.’ Przypuszczenie, że u antropoidóW pojawia się nowy mechanizm, musi po prostu skłonić do ostrożności przy ana­lizie form zachowania pomocnego u ludzi. Jakich więc wro­dzonych form zachowania pomocnęgo można dopatrywać się u homo sapiens?Czy wrodzona wrażliwość na sygnały od innych osobników własnego gatunku, dająca się zaobserwować u bardzo wielu (czy może większości) gatunków zwierząt, występuje także u człowieka?

PIERWOTNY MECHANIZM

pobrane

Zróżnicowanej akcji wobec różnych osobników własnego gatunku, na przykład wobec braci i sióstr, matki, wobec osobni­ka, z którym przebywało się przez dłuższy czas razem. Odgrywają tu rolę różnice indywidualne. Lawick-Goodall, ob­serwując dwie pary samic (matka—córka), stwierdziła, że pod­czas gdy jedna para wzajemnie sobie pomagała, to u drugiej pary wzajemnej pomocy nie dało się zarejestrować. Interesujące nas zachowanie pomocne występować więc może z większym lub mniejszym natężeniem u różnych osobników.W konkluzji możemy stwierdzić, co następuje: można zaob­serwować u różnych zwierząt wiele rozmaitych form „reak­cji pomocnych”. Reakcje te pojawiają się przede wszystkim jako odpowiedź na określone sygnały, tzw. bodźce kluczowe. Najczęściej właściwości „bodźców kluczowych” posiadają pew­ne specyficzne cechy wyglądu lub zachowania dziecięcego, a także ekspresja strachu. Wrażliwość na owe, gatunkowo specyficzne sygnały jest podstawą reakcji pomocnych. Same reakcje pomocne są też, w znacznej swej części, ustabilizowa­nymi filogenetycznie formami zachowania (tzw. wrodzone ko­ordynacje).Reakcje pomocne u zwierząt mogą również wykształcić się pod wpływem doświadczenia. Osobniki mogą uczyć się reakcji po­mocnych dzięki temu, że sygnały wydawane przez innegoosobnika, który znalazł się w opresji, są dla wielu gatunków bardzo silnym bodźcem awersyjnym. Zwierzę może nauczyć się zachowań, które usuwają ten

FORMY ZACHOWANIA SZYMPANSÓW

wiara-w-siebie

Humph­rey, który poszedł z grupą, po jakimś czasie powrócił i przy­glądał się staremu szympansowi. Usiłował także przywoływać go. Ponieważ to nie dało rezultatu, pozostał i zbudował sobie gniazdo w pobliżu McGregora. Przedstawiona obserwacja wskazuje wyraźnie, iż zachowania 102 szympansów wobec członka stada nie były gatunkowo zdeterminowane. Ten sam członek stada zmieniony chorobą wy-wołał awersję i związaną z tym agresję lub unikanie go przez część osobników. Znalazł się jednak w stadzie szympans, któ­ry zachowywał się wobec niego opiekuńczo. Nie był to przy­padek opieki rodziców wobec potomstwa ani samca wobec sa­micy (lub odwrotnie), nie należy więc do klasy zachowań ga­tunkowo przystosowawczych. Mamy tu do czynienia ze zindywidualizowaną formą zachowania.Innym przykładem zindywidualizowanej formy zachowania u szympansów jest reakcja na prośbę innego osobnika (por. ss. 93-94).W przeciwieństwie do poprzednio opisywanych typowych i reakcji pomocnych u innych zwierząt, zachowania szympansów nie były po prostu reakcjami na izolowane bodźce czy określone ich konfiguracje, lecz na stan przedmiotu (w tym j wypadku na stan innego osobnika). Reakcje te nie były też gotowymi koordynacjami przygotowywanymi filogenetycznie, lecz każdorazowo stanowiły specyficznie dostosowaną do sy­tuacji formę zachowania, w którym gotowe, prawdopodobnie wrodzone wzorce zachowania przeplatały się z wypracowa­nymi w ontogenezie właściwymi danej jednostce technikami adaptacyjnymi.

WYRAŹNA REAKCJA

wolność-wiara-nadzieja-30362212

Bardzo wyraźne różnice reakcji wobec tej samej sytuacji moż­na zademonstrować za pomocą następującego przykładu. Sta­ry samiec McGregor ciężko zachorował: poruszał się w nie­naturalny sposób, ciekła mu krew z siedzenia, bił od niego za­pach moczu. Kiedy w tym stanie zjawił się w stadzie, do któ­rego należał, stare, dorosłe samce ze zjeżoną sierścią podcho­dziły do niego i wykonywały gest groźby, a jeden z nich Go­liath, zaatakował go, mimo iż chory nie potrafił się bronić. Po chwili dołączył się inny. Po dwóch czy trzech dniach szym­pansy przywykły do dziwnego wyglądu McGregora, ale trzy­mały się od niego z daleka. Inaczej jednak zachowywał się inny samiec, Humphrey, który poprzednio często chodził ra­zem z McGregorem i nieraz starał się go „osłonić”, gdy inne samce atakowały tego ostatniego. Obserwatorzy przypuszczali, że byli to bracia. Podczas choroby McGregora Humphrey nie oddalał się zbytnio od niego (choć go jednak nie iskał). Gdy McGregor zaatakowany przez Goliatha zaczął piszczeć i po­woli, czołgając się, usiłował oddalić się od prześladowcy, Humphrey, który dotąd obawiał się tego dominującego sam­ca, próbował go przestraszyć i nawet jakby próbował go ata­kować. Pewnego dnia cała grupa szympansów ruszyła w górę doliny, McGregor na próżno usiłował za nimi nadążyć.

BLOKOWANIE AGRESJI

zywa-wiara-foto-main

Nie tylko dziecięcy wygląd, ale i inne czynniki mogą blokować agresję. Czynnikiem takim bywa „znajomość” lub przy­należność do własnego stada. Jak się przypuszcza, zwierzęta należące do tego samego stada (np. myszy, szczury) posiadają podobny zapach i zapach ten hamuje agresję wewnątrz stada.Ma to duże znaczenie w czasie walk między stadami: mimo pobudzenia zwierzęta nie atakują swoich, lecz obcych. Kluczową sprawą jest wybiórcze blokowanie agresji, którego przesłanką jest wzajemne rozpoznawanie się lub też obecność specjalnych sygnałów hamujących, do których należy też „dziecięcy wygląd”.Tego rodzaju mechanizm, jak się wydaje, dość dobrze tłu­maczy zachowanie psów występujących w obronie swego pa­na lub też w obronie dzieci. Dziecko ludzkie ma pewne cechy fizyczne, które przypominają „małe” innych gatunków zwie­rząt, w tym także psów. Być może dlatego wiele psów okazu­je wielką cierpliwość wobec dzieci oraz gotowość do gwał­townej reakcji obronnej, jeżeli dziecku coś grozi (bowiem dźwięki przez nie wydawane lub sposób ruszania się np. wyrywanie się należą do repertuaru bodźców awersyjnych).Jeżeli jednak bodźce hamulcowe nie występują, lub nie są j dość silne, to sygnały cierpienia powinny także wzbudzać reakeje agresywne wobec ofiary. Należy podkreślić, że ekspresja cierpienia nie hamuje reakcji agresywności u zwierząt. W trakcie walk między zwierzętami tego samego gatunku, słabsze, które nie może uciec, broni się przed ostateczną kięską nie przez okrzyki strachu, bólu, lecz przybierając pozycję, która przypomina zachowanie młodych lub zachowanie samic; czynnikiem hamującym agresję nie jest ekspresja bólu, lecz oznaki dziecięcości.

WYTŁUMACZENIE ZACHOWAŃ

ID-10048292

Co więcej, w sy­tuacji, gdy partner znajdował się w opresji, inne szczury wykazywały zainteresowanie nim (pozostawały blisko po­mieszczenia, były zwrócone w jego kierunku, czego nie zaobserwowano, gdy zawieszony był plastikowy blok. Zachowa­nie, które tu stwierdzono, nie da się więc wytłumaczyć tym, iż szczury były wzmacniane przez zmiany w polu widzenia. W innej pracy G. Rice stwierdził, że szczur częściej naciska dźwignię w „pudle Skinnera”, przy pomocy której wyzwala innego szczura z pojemnika z wodą. Takiej reakcji nie zaob­serwowano u świnek morskich (Rice 1965).Zaobserwowane zachowania dobrze dają się wytłumaczyć jeśli j założymy, iż pisk znajdującego się w opresji szczura działa jako bodziec przykry, a zwierzę uczy się redukować ów przy­kry bodziec, naciskając dźwignię, tak samo, jak uczy się na­ciskać dźwignię, aby wyłączyć tzw. „biały szum. Empirycznym potwierdzeniem tego rozumowania są wyniki eksperymentu, jakie przeprowadzili R. E. Miller i współpra­cownicy.Wyuczyli oni rezusy reagowania naciskaniem lewara na zapa­lenie żarówki dla uniknięcia szoku. Następnie dwa osobniki umieścili w osobnych pomieszczeniach, przy czym jeden osobnik miał żarówkę, ale nie miał dostępu do lewara, a drugi przeciwnie. Jak się okazało, krzyk przestraszonego rezusa, który dostrzegał zapalające się światło, pobudzał jego towarzysza do naciskania lewara. Jak widać, dla tego zwierzęcia krzyk przestraszonego osobnika miał takie samo znaczenie sygnałowe, j jak uprzednio światło lampki jako sygnał bodźca bólowego.